Założycielka

Aleksandra Kieszek

Psychoterapeutka • Interwentka kryzysowa • Ponad 20 lat w strategii biznesowej i zarządzaniu kryzysowym

8 Senses to powrót. Powrót do czucia, które istniało, zanim zaczęliśmy wszystko rozumieć. To zdanie towarzyszy mi od początku tej podróży. Z czasem zrozumiałam, że opisuje nie tylko naszą misję, ale również moją indywidualną drogę.

Założycielka i ósmy zmysł Przestrzeni Terapeutycznej 8 Senses

O mnie

Przez ponad 20 lat pracowałam w środowisku, gdzie trzeba było zachować zimną krew. Byłam prawniczką, mediatorką, dyrektorką HR. Jednak najtrudniejszy kryzys z jakim przyszlo mi się zmierzyć, nie miał nic wspólnego z pracą.
Jestem mamą syna, który czuje i komunikuje się inaczej, niż zakładają podręczniki. Uczę się razem z nim rzeczy, o których żadna książka nie mówi – jak być blisko kogoś, kogo kocha się całym sercem, nawet gdy najprostszy gest czułości to dla niego zbyt wiele. Jak zostać obok, nie tracąc siebie, gdy komuś, kogo kochamy, trzeba oddać więcej, niż z pozoru mamy do dania.
To doświadczenie nauczyło mnie czegoś, co dziś jest fundamentem mojej pracy terapeutycznej: siła nie polega na radzeniu sobie samemu. Polega na odwadze, by poprosić o pomoc i na łagodności wobec siebie w chwili, gdy się na to odważymy. Sama musiałam się tego nauczyć. Zauważyć, że potrzebuję wsparcia, a potem pozwolić sobie je przyjąć. Bycie przyjętą, bez konieczności tłumaczenia, było jednym z najważniejszych doświadczeń w moim życiu. Towarzyszy mi ono dziś w każdym spotkaniu.

Narodziny 8 Senses

Nazwa 8 Senses nosi w sobie coś, w co głęboko wierzę: że oprócz pięciu zmysłów, które znamy, potrzebujemy jeszcze dwóch, by odnaleźć się w tym, czego nie widać gołym okiem. To zmysł równowagi i zmysł wspólnoty.

8 Senses to dla mnie przestrzeń dotyku z czymś pierwotnym, niewidzialnym, subtelnym, czującym – co było w nas od zawsze, zanim nauczyliśmy się to nazywać.

Wiem, jak to jest, gdy zmęczenie trwa latami. Gdy zostajesz z tym sama i z czasem przestajesz o tym mówić głośno, bo pytanie „jak się trzymasz” zaczyna brzmieć jak formalność, na którą i tak masz już gotową odpowiedź. 8 Senses powstało z myślą o miejscu, w którym dziecko nie musi być jak inni, a dorosły nie musi udawać, że doskonale sobie radzi.

Zamieniamy chaotyczną walkę o pomoc – konsultacje, fora, poczucie winy – w jedno łagodne miejsce, w którym dziecko może być sobą, rodzic oddycha pierwszy raz od dawna, a dorosły odzyskuje cichy kontakt z tym, co naprawdę dla niego ważne.

Nie z teorii, lecz z przekonania, które nosiłam w sobie długo, zanim znalazłam dla niego słowa: że sięgnięcie po pomoc nie jest przyznaniem się do porażki. Jest jedną z najważniejszych umiejętności, jakie może mieć rodzina.

Jak pracuję?

Pracuję w nurcie humanistyczno-gestaltowskim, opierając się na relacji, uważności i pracy z ciałem – korzystam też z elementów treningu umiejętności społecznych oraz technik wspierających regulację układu nerwowego. Prowadzę swoją praktykę pod stałą superwizją. Traktuję rodzinę, dziecko i emocje jako żywy organizm – nie zestaw objawów do ziterpretowania. Pracuję tam, gdzie system często milczy: w ciele, w napięciu, w relacji.
Moje słowa są jak podanie dłoni: nie ściskają, nie popychają, tylko towarzyszą. Przestrzeń, w której dziś pracuję, stworzyłam z myślą o osobach i rodzinach, które czują więcej, niż potrafią nazwać – żeby mieli miejsce, w którym można się najpierw zatrzymać, zanim zacznie się szukać rozwiązań.

Kogo wspieram i jak pomagam

Wspieram dzieci, które czują więcej, niż potrafią wyrazić słowami i ich rodziców, którzy kochają bardziej, niż są w stanie unieść w pojedynkę. Wspieram dorosłych, którzy noszą w sobie zmęczenie, o którym trudno mówić głośno, i którzy chcą wreszcie zostać zauważeni w swojej bezbronności, a nie tylko w swojej sile.
Rodzice, którzy do mnie trafiają, nie zostają jedynie w roli wsparcia swojej pociechy. Otrzymują przestrzeń na własne emocje i narzędzia, które przywracają sprawczość.
Towarzyszę w tym, co najbardziej subtelne: w lęku przed pierwszą wizytą u psychiatry, w poczuciu winy rodzica, który wreszcie prosi o pomoc, we wstydzie, że „przecież powinno się dawać radę”. To, co cenię najbardziej, to małe zmiany, z których z czasem rodzą się kompetencje na całe życie. Chwila, w której dziecko znajduje słowo na to, co czuje, zamiast reagować całym sobą. Rozmowa, w której rodzic po raz pierwszy mówi nie o tym, że jest mu ciężko, ale czego naprawdę potrzebuje. Moment, w którym dorosły zauważa przerwę między tym, co się wydarzyło, a swoją reakcją i w tej przerwie odnajduje wybór, którego wcześniej nie widział.

Moja misja

Wierzę w pokazywanie tego, co niewidzialne. Tak jak niepełnosprawność bywa niewidoczna, tak samo niewidoczna jest siła, wytrwałość i miłość, które jej towarzyszą – a moją misją jest pokazywanie jednego i drugiego.
Wierzę, że spokój daje moc, która prowadzi do działania. I że każdy – dziecko, rodzic, dorosły w kryzysie – zasługuje na miejsce, w którym pokocha siebie i swoje życie na nowo.

Twoja rodzina zasługuje na taką przestrzeń. Wiem, ile odwagi kosztuje pierwszy krok. Spotkajmy się, chętnie Cię poznam.

Zarezerwuj wizytę

-Tu będzie formularz rezerwacji-